niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 6




Moją nową nauczycielką okazała się pani Eva Miller-kobieta, którą ujrzałem jakiś miesiąc temu kiedy uderzyła w twarz moją przyjaciółkę. Jak zobaczyłem ja wchodzącą do mojego pokoju, myślałem że chce rozmawiać na temat swojej pasierbicy. Dzisiaj również miała sztywno spięte włosy a ubrany miała prosty komplet w granatowym kolorze. Co jak co ale nie spodziewałem się, że macocha Allison jest nauczycielką. Mimo iż napisałem do niej mnóstwo SMS-ów (nie odpisała na żaden) napisałem kolejny, że jej matka została moją nauczycielką. Oczywiście nie mogłem podać powodu rodzicom, dlaczego pani Miller nie może mnie uczyć. W zachowaniu była równie sztywna co w ubiorze.
Poczułem wibracje koło nogi. Odpisała.
Kiedy skończyły się lekcje w Constance Billard, Allison przyszła czekając chwilę w holu aż jej przyszywana matka wyjdzie z hotelu. Była inaczej ubrana niż zazwyczaj. Jej różnorodne wisiorki zniknęły, a zamiast dużych kolczyków np. piór ptaków pojawiły się małe srebrne kolczyki. Zauważyła, że się jej przyglądam, więc tylko krzywo się uśmiechnęła i położyła się bezwładnie na moje łóżko.
-Bardzo się zdenerwowała po tej imprezie, powiedziała tacie, że bardzo się zmieniłam i nadal tęsknię po mamie oraz że nie traktuję jej z należytym szacunkiem-powiedziała bez żadnych emocji jak to ma w zwyczaju-Tato bardzo się zdenerwował. Widzisz, bardzo ceni sobie to co mówi mu Eva i bardzo cierpi z powodu mamy. Odeszła bez cienia wyjaśnienia, nie mam teraz na nią żadnych namiarów. Trzy miesiące po ich rozstaniu tato  ożenił się z kobietą, którą znał zaledwie rok. Wyrzucili mi całą biżuterię i większość ubrań, które ‘źle na mnie wpływają’. Jak widzisz zostały mi same kwiatkowe spódnice, które kiedyś nosiłam-zaśmiała się przy ostatnim zdania. Ja również. Naprawdę nie sądziłem, że Allison kiedykolwiek się tak ubierała.
-Nie próbowałaś porozmawiać z tatą? Ja zrobiłem to ostatnio i bardzo mi to pomogło, naprawdę. Dowiedziałem się wielu o sobie-przyznałem i opowiedziałem jej to co usłyszałem jakiś czas temu. Nadal wszystko jest dla mnie świeże lecz staram się nie dawać tego po sobie poznać.
-A co na to twoja mama?- zapytała. Jest dobrą słuchaczką, co w tej chwili było dla mnie bardzo ważne.
-Nie rozmawiałem z nią na ten temat. Raczej nie wydaje się skora do rozmowy..
-Twój ojciec też nie był. A jeśli chodzi o moją macochę to przepraszam za cokolwiek co zrobi. Traktuje bardzo poważnie swoje obowiązki, poczułam to na swojej skórze-rzekła i zaczęła schodzić z łóżka.
-Zdaję sobie sprawę. Dziękuję ci za rozmowę, naprawdę nie sądziłem, że się zjawisz.
-Mi też była potrzebna-uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Może rzeczywiście powinienem porozmawiać z mamą. W końcu minęło już sporo lat od tamtych wydarzeń. W końcu spanikowałem i zajrzałem do listy. Brakuje jeszcze pięciu punktów. Zbliżają się ferie zimowe co oznacza, że pora jechać na snowboard. Może uda mi się nakłonić rodziców by zabrać Allison. Jakoś nie umiem jej sobie wyobrazić na desce ale ja będę musiał uczyć się francuskiego to ona jeździć na snowboardzie. Na samą myśl o tym poprawił mi się humor.
Pani Miller tak jak sądziłem okazała się bardzo surową nauczycielką lecz moje stopnie poprawiły się ku uciesze moich rodziców. Teraz już z pewnością nie było mowy o jakiejkolwiek zmianie. Ale dzięki temu moje relacje z Ali uległy poprawie. Znowu zaczęła mnie ‘nachodzić’ po szkole, kiedy jej macocha wychodziła. Z pewnością nie chciała na nią wpaść.
Tata zgodził się zabrać ją na ferie! Ona chyba nie podchodzi do tego tak entuzjastycznie jak ja ale w końcu mnie się nie odmawia. Podróż tak jak do Londynu przebiegła w ciszy. Kiedy dotarliśmy do gór Austrii ujrzeliśmy śnieg pokrywający całą powierzchnię. Na Manhattanie rzadko bywa śnieg więc wpadliśmy w euforię. Oczywiście od razu po wejściu do hoteliku tato zaszył się w swoim pokoju a mama dawała kazanie, że mamy się dobrze zachowywać. Przydzielono nam z Ali jeden pokój. Dzisiaj mieliśmy czas na relaks i zwiedzenie okolicy a od jutra mają rozpocząć się lekcje. Wynajęliśmy osobistego trenera. W końcu niecałe dwa tygodnie to nie dużo. Pierwsze co zrobiliśmy to rozmowa rozpakowując się. Mam nadzieję, że tutaj nie będzie okazji na zakupy chociaż mimo wszystko będę miło wspominać tamten wyjazd.
-Jesteśmy znowu przyjaciółmi?- zapytałem ostrożnie nie chcąc wywołać kłótni.
-W przeszłości oboje popełniliśmy błędy.
-Chciałaś powiedzieć, że ja popełniłem błąd-poprawiłem. Odłożyła swoją walizkę w kąt i spojrzała na mnie.
-Gdybym zainterweniowała może nie byłoby tak jak jest teraz. Tak naprawdę nie przeszkadza mi życie w odosobnieniu a wy tylko mi to udostępniliście.
Ja również odłożyłem swoje rzeczy myśląc nad odpowiedzią.
-Lecz nie musiało to tak wyglądać. Zrobiliśmy to dla wygody a nie dlatego, że myśleliśmy, że tak będzie lepiej dla ciebie-powiedziałem całkiem szczerze zadziwiając samego siebie. Zmieniłem się przez te kilka miesięcy i teraz naprawdę widzę zmianę.
-Może gdybym wtedy zatańczyła z którymś z was również należałabym do Elity i chodziłabym z którymś z was. Nie byłabym wtedy tym kim jestem.
-A podobasz mi się taka jaka jesteś teraz-podszedłem do niej i ogarnąłem kosmyk jej włosów z twarzy. Zarumieniła się lekko i obróciła się szybko bym nie ujrzał jej zakłopotania. Była pierwszą dziewczyną z którą byłem tak szczery. Mogłem jej powiedzieć wszystko. Jest ładna lecz również inteligenta co bardzo cenię a przede wszystkim jest moją przyjaciółką. Nie taką jak Megan z którą się pije lecz taką na którą zawsze mogę liczyć. Ale czy chcę by nadal była moją przyjaciółkę czy chcę czegoś więcej? Może ten wyjazd to czas by odpowiedzieć na to pytanie.
-Obiad!- zawołała mama z kuchni. Tym razem ma dobre wyczucie czasu. Poszliśmy bez szemrania gdzie czekali już na nas rodzice. Miasteczko okazało się bardzo urokliwe, chociaż mróz na początku bardzo doskwierał. Jakieś dwa dni później udało nam się przystosować do nowej temperatury mimo to wolę nowojorski klimat. Muszę przyznać, że nauka jazdy idzie lepiej Allison niż mnie. Ferie się kończą a ja nadal nie jestem pewien swoich uczuć. Ciekawe czy ona zastanawia się nad tym samym. Podbiegła do mnie z kolorową ulotką. „Latanie na spadochronie. Tylko dzisiaj!”
7. Zrobić coś ekstremalnego np. skok z samolotu.
-Naprawdę chcesz iść? Możemy zapomnieć o tym punkcie na naszej liście.
-Nie rozumiesz. Zawsze marzyłam o tym by to zrobić! Mama obiecała mi kiedyś, że skoczymy razem z samolotu. Jest aktorką w teatrze. Nie potrafiła zagrać w jednej sztuce, bo reżyser mówił, że nie potrafi przezwyciężyć strachu więc skoczyła. Powiedziała mi wtedy, że czegoś takiego się nie zapomina. Miałam wtedy sześć lat.
Teraz nie ma szans bym zrezygnował. Chętnych nie było tak dużo jak uważałem, więc czekaliśmy kilka minut na naszą kolej.
-Ben?
-Tak?- zapytałem spoglądając na nią. Miała czerwone policzki z zimna a na jej twarzy widniał grymas.
-Nie zrobię tego-powiedziała stanowczo wychodząc z kolejki.
-Przepraszam, państwo na spadochron?- mężczyzna ze śmieszną bródką spojrzał na nas pytająco.
-Może pan poczekać chwilkę?
Mężczyzna kiwnął głową na znak zgody lecz widać było jego niezadowolenie.
-Ali, co się dzieje? Przecież chciałaś tego.
-Chciałam. Ale robiąc to będę tkwić w przeszłości. Chciałam to zrobić razem z mamą a teraz jej nie ma-rzekła siadając na śniegu.
-Teraz zrobisz to ze mną, ponieważ mi to obiecałaś. Znajdę twoją mamę i wyjaśnię, dlaczego zniknęła. Obiecuję.
Spojrzała na mnie mrużąc oczy. Jej tęczówki były dzisiaj koloru niebieskiego jak jej kostium. Przyznam, że podobał mi się jej nowy styl i myślę, że też się już z nim pogodziła. Obcy zaczęli się do niej zalotnie uśmiechać a znajomi ze szkole pisać. Nie sądzę by był to zbieg okoliczności.
-Dobrze, zróbmy to.
Było tak jak mówiła matka Allison. Czegoś takiego nigdy się nie zapomina.

***

16. Dowiedzieć się, dlaczego Melody Forest zniknęła z życia Allison Bath.
Melody Forest-odeszła od ojca Allison w 2011 roku bez cienia wyjaśnienia, nie kontaktując się ze swoją córką ani mężem. Ali wspominała, że jest bardzo podobna do matki. Czyli wiem niewiele ale musi wystarczyć. Tylko zastanawia mnie to, że kobieta odeszła ale w jakiś sposób musiała się rozwieść. Zostawiła papiery rozwodowe albo jednak w jakiś sposób się kontaktowała. Musiałbym porozmawiać z panem Bath a szczerze powiedziawszy wolałbym nie. Wpisałem jego nazwisko do Google. George Bath jest jednym z najlepszych bejsbolistów w kraju! Jak mogłem o tym nie wiedzieć! Najwidoczniej ograniczam się tylko do koszykówki. Jest mnóstwo informacji na temat kariery i dwóch małżeństw lecz nie ma żadnej informacji na temat zakończenia pierwszego związku. 
-Benjaminie! Dzwonił twój lekarz, uważa że jesteś w stanie chodzić do szkoły nie potrzebujesz już prywatnych lekcji ale jeśli wolisz zostawać w domu..-krzyknęła moja matka z salonu. Bardziej opłaca się zostać w domu razem z macochą Allison czy wrócić i jakoś umówić się u niej. Pewnie nie będzie tym pomysłem zachwycona. 
-Chciałbym do końca tygodnia zostać jeszcze w domu, jeśli to nie kłopot-odpowiedziałem. To będzie najrozsądniejsza decyzja. Kolejną rzeczą, która zaprząta mi głowę to mój ojciec. Tym razem mam jeszcze mniej informacji mimo iż dotyczy to mojej rodziny. Zostaje mi tylko porozmawiać z mamą ale nie będzie to łatwe. Skoro nie chciała nic powiedzieć przez siedemnaście lat, dlaczego miałaby zrobić to teraz? Tylko jest mi winna prawdę a ojciec nic nie powie. W tym jestem pewien. Zrobi wszystko by chronić mamę. Tylko przed czym? Przede mną? 
-Przyniosłam ci książkę do przeczytania. To moja ulubiona i uważam, że powinieneś sobie z nią poradzić. Nie jest 'gruba' a fabuła powinna cię zainteresować- Allison podała mi książkę, kiedy przyszła. Rzeczywiście nie była gruba. "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins. Słyszałem o filmie ale jakoś nie miałem okazji zobaczyć. Jakoś się z tym zmierzę. Teraz muszę powiedzieć Ali wszystko o czym myślałem przez ostatni tydzień po powrocie z Austrii. Bariera między nami coraz bardziej miedzy nami topnieje. Wysłuchała wszystkiego ze spokojem.
-Może chciałbyś przyjść do mnie na kolację. Mój tata chętnie cię pozna a przyjeżdża za kilka dni. Powiem ci jeszcze w najbliższym czasie czy to pewne-powiedziała uśmiechając się. Zaskoczyła mnie. Spodziewałem się całkiem innej reakcji. 
-Chciałabyś wybrać się ze mną na cmentarz?-zapytałem z nadzieją. Planowałem to od samego początku powstania listy lecz nie chciałem iść tam sam. Sam z wyrzutami sumienia ale czuję się już znacznie lepiej. 
-Do twojej siostry?-potwierdziłem skinięciem głowy-Oczywiście.
Cmentarz na którym była moja siostra był bardzo surowy. Wszystkie nagrobki wyglądały podobnie tylko kwiaty i znicze się różniły. Wokół stały ogromne drzewa. Byłem tutaj tylko raz, kiedy umarł przyszedłem tutaj z tatą na grób dziadka. Katniss leżała zaraz obok. Stałem tak przez jakiś czas rozmyślając jak dużo czasu straciłem. Mogliśmy razem zrobić tyle rzeczy. Allison była tuż za mną trzymając rękę na moim ramieniu przez jakiś moment. Po chwili obróciłem się i pocałowałem ją.
17.Pocałować kogoś, kogo pokocham.
Dopisałem ten punkt tuż przed wyjściem, kiedy Ali zgodziła się ze mną pójść. Wtedy wiedziałem. Byłem w niej zakochany odkąd po raz pierwszy ją zobaczyłem. Dlatego nie byłem szczęśliwy w związku z Amy (chociaż to nie jedyny powód) i nie potrafiłem znaleźć sobie kogoś innego.
Odwzajemniła pocałunek lecz zrobiła to bardzo niepewnie. Musiałem ją zaskoczyć ale myślę, że ona czuje to samo do mnie. Mimo iż ona mogła mnie na początku nienawidzić. Nie mógłbym być na nią o to zły to całkowicie moja wina lecz myślę że..zauważyła moją zmianę. Skoro ja ją widzę to ona tym bardziej. Podprowadziłem Allison pod jej hotel w ciszy.
-Zrobiłeś to pod wpływem impulsu czy..?-zapytała się wpatrując się we mnie intensywnie.
-Myślę, że znasz odpowiedź.
Uśmiechnęła się. W filmach takie sytuacje wyglądają zupełnie inaczej. Objąłem ją i staliśmy tak przez jakiś moment.
-Ja też-powiedziała po chwili. Tym razem oboje uśmiechaliśmy się. Żaden nie zamierza powiedzieć tego pierwszy.
-Jak długo?-zapytałem.
-Od bardzo dawna-przyznała. Puściłem ją delikatnie i znów spojrzałem w oczy. Dzisiaj były koloru błękitu. Wyglądała niesamowicie.
-Myślę, że ja też ale dopiero niedawno to sobie uświadomiłem. Chciałem cię jeszcze raz przeprosić za nasze pierwsze spotkanie i zrozumiem jeśli nie będziesz chciała ze mną być ale chcę byś wiedziała, że zmieniłem się. I nie sprostałbym temu wszystkiemu gdyby nie ty-rzekłem.
-Każdy potrzebuje wsparcia, nikt nie poradziłby sobie w takiej sytuacji sam.
-A jaka jest twoja odpowiedź?
-Myślę, że wiesz.
Uśmiechnąłem się łobuziersko i pocałowałem ją w usta.

__________________________________________________
Dzisiaj rozdział z dedykacją dla Madzi, która jest chyba najwierniejszą czytelniczką bloga :D 
Kaka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz