- Przez okna hotelu Plaza zaczęły przebijać się promienie słoneczne. Apartament praktycznie należał do naszej rodziny. Pochodzę z Meksyku, bo tam urodziła się moja mama i tam mieszkaliśmy przez pewien czas. Mama była modelką. Była do czasu kiedy wyszła za mojego ojca.. On zawsze zapracowany wyjeżdża gdzieś na delegacje przez co ‘mieszkanie’ zdaje się jeszcze większe. Zawsze stara się mi to w jakiś sposób wynagrodzić.
Uczęszczam do Constance
Billard gdzie wyróżniam się swą śniadą karnacją. Na Manhattanie większość jest
blada jak ściana chyba, że próbuje to zmienić w tak zwanych solariach.
Zjechałem windą do
lobby i przywitałem się z portierami. Jesteśmy już prawie jak rodzina. Na
jednym z foteli w holu siedziała Amy. Jesteśmy ze sobą od roku lecz mimo to nie
biorę tego za jakiś poważny związek. Przynajmniej ja to tak odbieram. Ma
kruczoczarne włosy i szare oczy. Jest nieco przy kości ale uważam że to dodaje
jej uroku. Może jestem jakiś dziwny ale zawsze wolałem takie dziewczyny a nie
takie chude. Tak walczą o swoją sylwetkę a wcale nie wygląda to tak jak myślą..
Wracając do Amy to na pozór wydaje się być miła, lecz kiedy ją lepiej poznałem
doszedłem do wniosku że jest najgorsza z nas wszystkich. Naszej Elity. Tak
nazywają naszą grupę inni uczniowie. Zawsze jeździmy razem do szkoły, wiecie
pozory. Amy specjalnie zasuwa z drugiej części Upper East Side do mnie aby
jechać razem. Albo naprawdę jej zależy. O czym ja w ogóle myślę? To niemożliwe.
Kiedy wszedłem do
budynku od razu można było się zorientować że trwa już przerwa. Po korytarzu
biegali pierwszaki, a starsi uczniowie mówili głośno aby cokolwiek usłyszeć nie
licząc tych co siedzą na murku przed Constance Billard. Oczywiście pierwszą
osobą, która mi się rzuciła w oczy była Megan. Ma najdłuższe nogi jakie
kiedykolwiek widziałem, śniadą karnację (co jak wspomniałem wcześniej nie jest
tutaj częste a nie sądzę by ta skóra była ‘sztuczna’), czarne loki do ramion,
jest bardzo szczupła co u niej akurat nie ujmuje oraz bardzo towarzyska co można
się spodziewać po takiej dziewczynie. Każdy chłopak chciałby wyjść z nią
gdziekolwiek przynajmniej raz. Kiedy mnie zobaczyła pomachała entuzjastycznie i
podeszła rzucając mi się na szyję. Amy jak się domyślam skrzywiła się ale z
Megan już tak jest. To też nie jej wina, że żadna dziewczyna nie chce ją za
konkurentkę mimo iż słyszałem, że dziewczyny lubią tego typu konkurencję. Chyba
że pomyliłem co do tego stwierdzenia płeć.
-Connor cię szukał.
Coś tam o jego głupiej drużynie pływackiej-powiedziała i obróciła się z tą
swoją gracją do swej najlepszej przyjaciółki Becky. Jest przewodniczącą szkoły
(naprawdę nie wiem z czyjego wyboru) i zwykle w centrum uwagi. Czego ona
jeszcze nie zrobiła? Jest bardzo wysoka ale z małym biustem. Pewnie nikt by na
to tak nie zwracał uwagi gdyby tak się tym nie przejmowała. Naprawdę lepiej nie
wymieniać metod jakich próbowała aby go powiększyć. Ma włosy platynowe i jest
strasznie puszczalska mimo iż podoba się jej Connor-mój najlepszy przyjaciel.
On nigdy się nie zakochuje i nie wierzy by miłość istniała lecz woli się z
nikim o to nie wykłucać, ponieważ ma wielu przeciwników tego stwierdzenia. Ma
blond włosy i zielononiebieskie oczy (są różne zdania na ten temat). Jest
kapitanem szkolnej drużyny pływackiej. Ja za to towarzysko gram w kosza.
Na pierwszej lekcji
pani Spence siedzę z Jasperem. Brat bliźniak Connora lecz bardzo się różnią pod
względem charakteru. Jest bardzo inteligentny i (jak uważają dziewczyny)
romantyczny ale bywa również nerwowy. Przed sprawdzianem nie odzywa się do
nikogo i gryzie długopis a mimo to zwykle dostaje najlepszą ocenę w klasie.
Chyba własnie dlatego z nim siedzę. Nosi ciemne ubrania lecz nie należy do tej
grupy metali tylko uważa, że kolory są dla dziewczyn. Czasem ma naprawdę dziwne
wgląd na świat.
Poznaliśmy się już
wszyscy pierwszego dnia w szkole. Mimo iż było to rok temu to jeden z dni,
które tak dobrze zapamiętałem. Kiedy Megan weszła do auli gdzie miał się odbyć
apel wszyscy skierowali wzrok na nią, a kiedy usiadła obok mnie (gdzie byli też
jej rodzice) każdy chciał się zamienić ze mną miejscem. Oczywiście nie
powiedzieli tego ale było to widać w ich twarzach. Dziewczyny miały inną
reakcję-zmroziły brunetkę wzrokiem. Connora dostał się do Constance Billard
(szkoła prywatna na Upper East Side) dzięki stypendium pływackiemu. Na apelu
ogłaszał jakąś nudną przemowę, dlatego wtedy nie zwróciłem tak na niego uwagi.
Kiedy ceremonia się zakończyła większość pierwszoroczniaków zostawiając swych
rodziców poszła do klubu. Tam pokłóciłem się z pływakiem kto zatańczy z Allison
Bath. Ma falowane blond włosy i różnokolorowe oczy (jakich jeszcze nigdy nie
widziałem) a obok ust widniały do dołeczki. Jest niska i przy kości ale nie
jest to aż tak widoczne. Spór zakończył się tym, że na mojej koszuli pojawiła
się plama z drinka. Oburzony popchnąłem go. Rozdzielili nas Jasper i Amy (wtedy
byli parą). Becka podeszła do nas wygłaszając jakieś kazanie, że zepsuliśmy
imprezę, a Megan oznajmiła że takim przystojniakom się wybacza. Allison została
nazwa dziwadłem i wieśniarą. Tak zostało do teraz. Większość uczniów się z niej
naśmiewa lecz jest to również spowodowane jej dziwacznym stylem ubierania się.
Naprawdę nie wiem jak mogliśmy się posprzeczać o COŚ takiego lecz dzięki temu
jesteśmy teraz przyjaciółmi. Tydzień później byłem już z Amy. Zawsze się
zastanawiam czy Jasper cieszy się że się dzięki mnie od niej uwolnił czy jest
na mnie zły. Naprawdę dobrze kryje emocje.
-Benjaminie kiedy
zamierzasz poprawić ostatni sprawdzian? Semestr się kończy a ja nie zamierzam
podwyższać ci oceny półrocznej za ładny uśmiech-głos nauczycielki historii
rozniósł się po całej klasie. Miała duże oczy, które mnie przerażały i chyba
nie tylko mnie. Mimo to, to zawsze ja miałem przewagę słowną.
-Zastanowię
się-odparłem. Nie znosi tej odpowiedzi, wszyscy to wiedzą, więc nie byłoby
opcji aby jej nie użyć.
-To zastanowisz się w
wakacje, kiedy będziesz pisał poprawkę z historii! I Myślę że nie tylko z tego
przedmiotu-krzyknęła. Zrobiła się całkiem czerwona na twarzy a uczniowie
zaczęli chichotać.
-Chce mnie pani nawet
w wakacje oglądać?
Tak odbywały się
zazwyczaj lekcje. Zazwyczaj ląduje za coś takiego u dyrektorki ale nie mogą
mnie wyrzucić. Mój ojciec za dużo inwestuje w tą szkołę.
Na lunchu usiedliśmy
przy największym stoliku. Panuje tu taka sama hierarchia społeczna co w każdej
innej szkole. Czym popularniejsza grupa tym bardziej siedzi w środku sali przy
czym większym stoliku. My zajmowaliśmy w samym środku, to chyba oczywiste.
-Idziemy
zapalić?-zaproponował Connor. Zwykle sportowcy unikają tego typu rzeczy lecz
czego nie robi się dla przyjemności. Wyszliśmy z budynku szkoły i skryliśmy się
w zieleni parku na górnym Manhattanie, który jest tuż przed szkołą. Nie jestem
nałogowym palaczem ale jestem w stanie wypalić nawet pięć papierosów na dzień.
Kiedy
wróciliśmy do szkoły ostatnia lekcja już się rozpoczęła. Przeprosiłem profesora
Burnona i zająłem swe miejsce. Amy zmierzyła mnie wzrokiem i poruszyła
delikatnie ręką w stronę nosa. Nie lubi, gdy palę. Z resztą która dziewczyna
lubi jak jej chłopak pali. Lekcja strasznie się dłużyła a ja nie potrafiłem
wziąć oddechu. Może trochę za mocno się zaciągnąłem? Zacząłem się dusić mimo iż
w gardle miałem suchą gulę. Kiedy nauczyciel zorientował się, że coś jest nie
tak wyprowadził mnie na korytarz. Doszedłem tam chwiejnym krokiem mając w
oczach łzy. Zza drzwi wyglądały zaciekawione twarze. Zapewne wyglądam
komicznie.
Prawdopodobnie
straciłem przytomność, ponieważ kiedy otwarłem oczy ujrzałem białe ściany,
których nie ma w Constance Billard. Tam wszystko jest w kolorach. W domu też
nie przebywałem, bo łóżko na którym właśnie przebywałem nie należało do mnie. A
co jeśli wysłali mnie na odwyk? Nauczyciel mógł się zorientować że paliłem..
Nad
łóżkiem pochylała się zmartwiona lecz zarazem uśmiechnięta Elizabeth Cort-moja
matka. Oczywiście musiała się już o wszystkim dowiedzieć.
-Nareszcie
się obudziłeś! Tato obiecał, że przyjdzie najszybciej jak będzie mógł.
-Przyjedzie?
Dla mnie? Przekaż mu, że nie ma takiej potrzeby i tak jestem już spóźniony na
spotkanie z Amy, miałem ją odwieść do szkoły, na pewno już na mnie czeka. I
gdzie ja jestem?-wydukałem z nadzieją że nie jestem na odwyku. Może po prostu
straciłem przytomność. Po chwili zorientowałem się, że nie powiedziałem nic, bo
mama nic nie odpowiedziała tylko trzymała mnie mocno za rękę. W moim gardle
płonął ogień a do ręki miałem podłączoną kroplówkę. Spróbowałem wstać, bez
skutku.
-Kochanie
nie wierć się później wszystko ci wytłumaczę, teraz powinieneś odpoczywać-jej
głos przyniósł mi ulgę, dzięki której znów potrafiłem pogrążyć się we śnie.
Przyśniła mi się Allison. Pierwszy dzień w Constance Billard. Dlaczego się nie
broniła tamtego dnia? Zrobiliśmy jej tyle złego-zła reputacja oraz niechęć do
jej osoby. Nigdy się za to nie odpłaciła.
******
Pierwszy post dedykuję Ance, która namówiła mnie abym założyła bloga
Kaka (;
plotkarsko, kocham Cię :*
OdpowiedzUsuń+ zapraszam na nowy rozdział: http://your-own-direction.blogspot.com (; *spamspam*