sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 1


  1. Przez okna hotelu Plaza zaczęły przebijać się promienie słoneczne. Apartament praktycznie należał do naszej rodziny. Pochodzę z Meksyku, bo tam urodziła się moja mama i tam mieszkaliśmy przez pewien czas. Mama była modelką. Była do czasu kiedy wyszła za mojego ojca.. On zawsze zapracowany wyjeżdża gdzieś na delegacje przez co ‘mieszkanie’ zdaje się jeszcze większe. Zawsze stara się mi to w jakiś sposób wynagrodzić.
Uczęszczam do Constance Billard gdzie wyróżniam się swą śniadą karnacją. Na Manhattanie większość jest blada jak ściana chyba, że próbuje to zmienić w tak zwanych solariach.
Zjechałem windą do lobby i przywitałem się z portierami. Jesteśmy już prawie jak rodzina. Na jednym z foteli w holu siedziała Amy. Jesteśmy ze sobą od roku lecz mimo to nie biorę tego za jakiś poważny związek. Przynajmniej ja to tak odbieram. Ma kruczoczarne włosy i szare oczy. Jest nieco przy kości ale uważam że to dodaje jej uroku. Może jestem jakiś dziwny ale zawsze wolałem takie dziewczyny a nie takie chude. Tak walczą o swoją sylwetkę a wcale nie wygląda to tak jak myślą.. Wracając do Amy to na pozór wydaje się być miła, lecz kiedy ją lepiej poznałem doszedłem do wniosku że jest najgorsza z nas wszystkich. Naszej Elity. Tak nazywają naszą grupę inni uczniowie. Zawsze jeździmy razem do szkoły, wiecie pozory. Amy specjalnie zasuwa z drugiej części Upper East Side do mnie aby jechać razem. Albo naprawdę jej zależy. O czym ja w ogóle myślę? To niemożliwe.
Kiedy wszedłem do budynku od razu można było się zorientować że trwa już przerwa. Po korytarzu biegali pierwszaki, a starsi uczniowie mówili głośno aby cokolwiek usłyszeć nie licząc tych co siedzą na murku przed Constance Billard. Oczywiście pierwszą osobą, która mi się rzuciła w oczy była Megan. Ma najdłuższe nogi jakie kiedykolwiek widziałem, śniadą karnację (co jak wspomniałem wcześniej nie jest tutaj częste a nie sądzę by ta skóra była ‘sztuczna’), czarne loki do ramion, jest bardzo szczupła co u niej akurat nie ujmuje oraz bardzo towarzyska co można się spodziewać po takiej dziewczynie. Każdy chłopak chciałby wyjść z nią gdziekolwiek przynajmniej raz. Kiedy mnie zobaczyła pomachała entuzjastycznie i podeszła rzucając mi się na szyję. Amy jak się domyślam skrzywiła się ale z Megan już tak jest. To też nie jej wina, że żadna dziewczyna nie chce ją za konkurentkę mimo iż słyszałem, że dziewczyny lubią tego typu konkurencję. Chyba że pomyliłem co do tego stwierdzenia płeć.
-Connor cię szukał. Coś tam o jego głupiej drużynie pływackiej-powiedziała i obróciła się z tą swoją gracją do swej najlepszej przyjaciółki Becky. Jest przewodniczącą szkoły (naprawdę nie wiem z czyjego wyboru) i zwykle w centrum uwagi. Czego ona jeszcze nie zrobiła? Jest bardzo wysoka ale z małym biustem. Pewnie nikt by na to tak nie zwracał uwagi gdyby tak się tym nie przejmowała. Naprawdę lepiej nie wymieniać metod jakich próbowała aby go powiększyć. Ma włosy platynowe i jest strasznie puszczalska mimo iż podoba się jej Connor-mój najlepszy przyjaciel. On nigdy się nie zakochuje i nie wierzy by miłość istniała lecz woli się z nikim o to nie wykłucać, ponieważ ma wielu przeciwników tego stwierdzenia. Ma blond włosy i zielononiebieskie oczy (są różne zdania na ten temat). Jest kapitanem szkolnej drużyny pływackiej. Ja za to towarzysko gram w kosza.
Na pierwszej lekcji pani Spence siedzę z Jasperem. Brat bliźniak Connora lecz bardzo się różnią pod względem charakteru. Jest bardzo inteligentny i (jak uważają dziewczyny) romantyczny ale bywa również nerwowy. Przed sprawdzianem nie odzywa się do nikogo i gryzie długopis a mimo to zwykle dostaje najlepszą ocenę w klasie. Chyba własnie dlatego z nim siedzę. Nosi ciemne ubrania lecz nie należy do tej grupy metali tylko uważa, że kolory są dla dziewczyn. Czasem ma naprawdę dziwne wgląd na świat.
Poznaliśmy się już wszyscy pierwszego dnia w szkole. Mimo iż było to rok temu to jeden z dni, które tak dobrze zapamiętałem. Kiedy Megan weszła do auli gdzie miał się odbyć apel wszyscy skierowali wzrok na nią, a kiedy usiadła obok mnie (gdzie byli też jej rodzice) każdy chciał się zamienić ze mną miejscem. Oczywiście nie powiedzieli tego ale było to widać w ich twarzach. Dziewczyny miały inną reakcję-zmroziły brunetkę wzrokiem. Connora dostał się do Constance Billard (szkoła prywatna na Upper East Side) dzięki stypendium pływackiemu. Na apelu ogłaszał jakąś nudną przemowę, dlatego wtedy nie zwróciłem tak na niego uwagi. Kiedy ceremonia się zakończyła większość pierwszoroczniaków zostawiając swych rodziców poszła do klubu. Tam pokłóciłem się z pływakiem kto zatańczy z Allison Bath. Ma falowane blond włosy i różnokolorowe oczy (jakich jeszcze nigdy nie widziałem) a obok ust widniały do dołeczki. Jest niska i przy kości ale nie jest to aż tak widoczne. Spór zakończył się tym, że na mojej koszuli pojawiła się plama z drinka. Oburzony popchnąłem go. Rozdzielili nas Jasper i Amy (wtedy byli parą). Becka podeszła do nas wygłaszając jakieś kazanie, że zepsuliśmy imprezę, a Megan oznajmiła że takim przystojniakom się wybacza. Allison została nazwa dziwadłem i wieśniarą. Tak zostało do teraz. Większość uczniów się z niej naśmiewa lecz jest to również spowodowane jej dziwacznym stylem ubierania się. Naprawdę nie wiem jak mogliśmy się posprzeczać o COŚ takiego lecz dzięki temu jesteśmy teraz przyjaciółmi. Tydzień później byłem już z Amy. Zawsze się zastanawiam czy Jasper cieszy się że się dzięki mnie od niej uwolnił czy jest na mnie zły. Naprawdę dobrze kryje emocje.
-Benjaminie kiedy zamierzasz poprawić ostatni sprawdzian? Semestr się kończy a ja nie zamierzam podwyższać ci oceny półrocznej za ładny uśmiech-głos nauczycielki historii rozniósł się po całej klasie. Miała duże oczy, które mnie przerażały i chyba nie tylko mnie. Mimo to, to zawsze ja miałem przewagę słowną.
-Zastanowię się-odparłem. Nie znosi tej odpowiedzi, wszyscy to wiedzą, więc nie byłoby opcji aby jej nie użyć.
-To zastanowisz się w wakacje, kiedy będziesz pisał poprawkę z historii! I Myślę że nie tylko z tego przedmiotu-krzyknęła. Zrobiła się całkiem czerwona na twarzy a uczniowie zaczęli chichotać.
-Chce mnie pani nawet w wakacje oglądać?
Tak odbywały się zazwyczaj lekcje. Zazwyczaj ląduje za coś takiego u dyrektorki ale nie mogą mnie wyrzucić. Mój ojciec za dużo inwestuje w tą szkołę.
Na lunchu usiedliśmy przy największym stoliku. Panuje tu taka sama hierarchia społeczna co w każdej innej szkole. Czym popularniejsza grupa tym bardziej siedzi w środku sali przy czym większym stoliku. My zajmowaliśmy w samym środku, to chyba oczywiste.
-Idziemy zapalić?-zaproponował Connor. Zwykle sportowcy unikają tego typu rzeczy lecz czego nie robi się dla przyjemności. Wyszliśmy z budynku szkoły i skryliśmy się w zieleni parku na górnym Manhattanie, który jest tuż przed szkołą. Nie jestem nałogowym palaczem ale jestem w stanie wypalić nawet pięć papierosów na dzień.
Kiedy wróciliśmy do szkoły ostatnia lekcja już się rozpoczęła. Przeprosiłem profesora Burnona i zająłem swe miejsce. Amy zmierzyła mnie wzrokiem i poruszyła delikatnie ręką w stronę nosa. Nie lubi, gdy palę. Z resztą która dziewczyna lubi jak jej chłopak pali. Lekcja strasznie się dłużyła a ja nie potrafiłem wziąć oddechu. Może trochę za mocno się zaciągnąłem? Zacząłem się dusić mimo iż w gardle miałem suchą gulę. Kiedy nauczyciel zorientował się, że coś jest nie tak wyprowadził mnie na korytarz. Doszedłem tam chwiejnym krokiem mając w oczach łzy. Zza drzwi wyglądały zaciekawione twarze. Zapewne wyglądam komicznie.

                                                                                                              
Prawdopodobnie straciłem przytomność, ponieważ kiedy otwarłem oczy ujrzałem białe ściany, których nie ma w Constance Billard. Tam wszystko jest w kolorach. W domu też nie przebywałem, bo łóżko na którym właśnie przebywałem nie należało do mnie. A co jeśli wysłali mnie na odwyk? Nauczyciel mógł się zorientować że paliłem..
Nad łóżkiem pochylała się zmartwiona lecz zarazem uśmiechnięta Elizabeth Cort-moja matka. Oczywiście musiała się już o wszystkim dowiedzieć.
-Nareszcie się obudziłeś! Tato obiecał, że przyjdzie najszybciej jak będzie mógł.
-Przyjedzie? Dla mnie? Przekaż mu, że nie ma takiej potrzeby i tak jestem już spóźniony na spotkanie z Amy, miałem ją odwieść do szkoły, na pewno już na mnie czeka. I gdzie ja jestem?-wydukałem z nadzieją że nie jestem na odwyku. Może po prostu straciłem przytomność. Po chwili zorientowałem się, że nie powiedziałem nic, bo mama nic nie odpowiedziała tylko trzymała mnie mocno za rękę. W moim gardle płonął ogień a do ręki miałem podłączoną kroplówkę. Spróbowałem wstać, bez skutku.
-Kochanie nie wierć się później wszystko ci wytłumaczę, teraz powinieneś odpoczywać-jej głos przyniósł mi ulgę, dzięki której znów potrafiłem pogrążyć się we śnie. Przyśniła mi się Allison. Pierwszy dzień w Constance Billard. Dlaczego się nie broniła tamtego dnia? Zrobiliśmy jej tyle złego-zła reputacja oraz niechęć do jej osoby. Nigdy się za to nie odpłaciła. 


******
 Pierwszy post dedykuję Ance, która namówiła mnie abym założyła bloga
Kaka (;

1 komentarz:

  1. plotkarsko, kocham Cię :*
    + zapraszam na nowy rozdział: http://your-own-direction.blogspot.com (; *spamspam*

    OdpowiedzUsuń