-Mam nadzieję, że lubisz szachy bo kiedyś w końcu się do ciebie dorwie-rzekła dziewczyna ze śmiechem, kiedy szliśmy pieszo w stronę jej "domu". Lekarz zalecił mi dużo ruchu przez to zrezygnowałem z samochodu i musiałem wstawać jakieś dwadzieścia minut szybciej niż zazwyczaj.
-Zrobię jakiś szybki kurs-zażartowałem. Tak naprawdę potrafię grać w szachy, nawet bardzo dobrze. Mój ojciec uwielbia gry logiczne.
-I chcę ci powiedzieć coś jeszcze.
-To znaczy?
Spuściła wzrok i przez chwilę szła niepewnie.Złapałem ją za rękę i przytuliłem by dodać jej pewności.
-Znalazłam ją. Pracuje w kafejce zaraz za naszym hotelem.
-Ale nie mówisz tego z entuzjazmem.
-Ponieważ ona nie chce wrócić. Poddała się-wyznała.
-Musimy pozbyć się Eve, wtedy wróci. Jestem tego pewien i uważam, że ten mężczyzna który wszystko ci wyjawił może nam pomóc.
Temat musiał zaczekać, ponieważ właśnie wjechaliśmy na trzecie piętro, gdzie znajdował się pokój 144.Pan George przywitał nas jak zawsze w uścisku i usiedliśmy przed stołem. Musi mu powiedzieć. Zakochany mężczyzna może być najlepszym sojusznikiem i przede wszystkim zasługuje na prawdę. Allison może mnie za to znienawidzić ale muszę spróbować. Już zamierzałem otworzyć usta, kiedy zaczęła mówić Ali.
-Tato, muszę ci coś powiedzieć.
Mężczyzna spojrzał na córkę z pytającym wzrokiem. Nie często zdarza się by dziewczyna była zakłopotana, więc można było się domyślić, że to coś poważnego.
-Znalazłam mamę-powiedziała powoli by jej tato wszystko zrozumiał-Ona wcale nie odeszła z własnej woli. Eve się do tego przyczyniła, tato.
-To niemożliwe. Przewidziałaś się, to wszystko i nie mieszaj do tego swej macochy! Twoja matka po prostu nas zostawiła, zostawiając jedynie papiery rozwodowe.
-To nie ona je zostawiła tylko Eve. Czy wspominała ci kiedykolwiek kto był jej współlokatorką na studiach?
Nastała cisza lecz George wstał od stołu i skierował się w stronę komputera.
-Tato, wierzysz mi?
-Sama nam to wszystko wyjaśni-powiedział i wziął do ręki telefon- Eve? Mogłabyś dzisiaj szybciej wrócić do domu?...Dobrze, to do godziny, pa.
-Może ja już powinienem się zbierać? To raczej nie najlepszy moment by zawadzał wam byle gość-przyznałem. Chciałem być przy niej lecz..to byłoby nieodpowiednie.
-Nie, chłopcze. Widzę, że Allison ci ufa. W takim razie ja również to uczynię-powiedział biorąc mnie za rękę. Podziękowałem skinieniem głowy. Dziewczyna wyjawiła wszystko czego dowiedziała się od niejakiego mężczyzny. Jestem nieco zaskoczono, że pan Bath tak szybko uwierzył córce. Moja matka od razu robiłaby sceny, że uważam tak bo nie lubię kogoś tam i tym podobne. Każda rodzina ma swoje tajemnice. Postanowiliśmy dowiedzieć się co powie Eve. Powiemy jej wszystko aby złapać ją z zaskoczenia, z pewnością nie spodziewa się takiego obrotu spraw. Tylko..może to mieć nieprzyjemny skutek dla matki Allison. Pan George uważa, że sprawa która była poruszona rok temu nie powinna być już roztrzęsiona a wydając ją wydałaby również siebie za szantaż. Kobieta weszła do pokoju spiesznym krokiem a wzrok zatrzymała na mojej osobie. Zauważyła, że bywam tutaj coraz częściej więc mój widok nie powinien być tak niepokojący, lecz sam telefon od jej męża wywołał jej obawy. Można było wyczytać to z jej twarzy.
-Chłopcze, powinieneś wracać do domu. Robi się późno a pan Bath chciał ze mną coś przedyskutować-rzekła próbując przybrać uprzejmy głos.
-Eve, Ben jest naszym gościem nie ładnie kogoś tak wypraszać. Proszę usiądź.
Kiedy kobieta wyszła zadzwoniliśmy do recepcji by zamknęli drzwi po jej wejściu. Gdyby próbowała uciec.
***
Po konfrontacji, Eve odeszła chociaż tak łatwo nie chciała się poddać. Postanowiono warunek by odeszła bez słowa a w zamian nikt z obecnych nie powiedziałby nic na temat jej występku. George mógł w każdej chwili zdać relacje w telewizji czy gazecie przez co kobieta byłaby skończona. Kiedy kobieta opuściła pokój, przybyli do niego ratownicy, którzy ratowali życie Benjamina Cort. Nawrót choroby spowodował szybką zmianę samopoczucia. Zmarł tego samego dnia przy boku Allison, jej ojca oraz matki, która przybyła chwilę później.
Connor, przyjaciel Bena zaczął spotykać się z Becką, która nigdy się nie zmieniła pod względem zachowania ale odkryliśmy że może się naprawdę zakochać. Chłopak postanowił dopisać jeden punkt w liście swojego przyjaciele brzmiący "20.Przyznać komuś rację, mimo iż wierzyłeś w coś bardzo długo. Nie zawsze może okazać się to prawdą" Allison została przyjaciółką Amy, która nie znalazła szczęścia w nowej Elicie, którą stworzyła nie inna osoba jak Megan. Dobrała do swej paczki Jaspera, który nie mógłby pogodzić się z utratą popularności. Niektórzy nigdy się nie zmieniają. Albo po prostu nikt nie wpłynął na zmianę ich poglądów czy zachowania. Co do matki Ali to wróciła lecz nie od razu. Eve zniknęła lecz nie na długo. Znów szukała zemsty ale z tego co mi wiadomo nigdy jej się to nie udało. Nie wszyscy zasługują na dobre zakończenie.
________________________________________________________________
Przez końcówkę było mi już naprawdę trudno przebrnąć. Myślę, że przejdę na pisanie krótszych opowiadań :)
Kaka (;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz